Doris strona główna - rozwój osobisty

Cześć,

tu Doris!

Cześć, tu Doris!

Ten blog to mój pamiętnik o życiu, które bywa przytłaczające i niewystarczające jednocześnie.

Jedzenie, ruch, praca, ludzie… i ja, próbująca jakoś to wszystko poukładać. 

Spoiler: nie zawsze mi wychodzi.

Co znajdziesz na blogu?

piszę o życiu - sarkastycznie, osobiście
i bez cenzury

Co znajdziesz na blogu?

piszę o życiu - sarkastycznie, osobiście
i bez cenzury

Kim jest Doris?

Jestem czterdziestokilkuletnią dziewczyną. Mężatką i mamą. Od stu lat pracuję w korporacji, ogarniam dom, rodzinę, psa i kota, próbuję jeść rozsądnie, być w formie i zachować zdrowy rozsądek – z różnym skutkiem. Pomiędzy spotkaniami, spacerami z psem i listą rzeczy „na wczoraj” zaliczam codzienne małe i duże przygody. Zupełnie jak większość z nas.

Piszę i mówię o tym, co naprawdę działa (albo spektakularnie nie działa) w prawdziwym życiu: dietach, pracy w korporacji, relacjach międzyludzkich, sporcie, który staram się uprawiać. A „staram się” jest tu kluczowe. Piszę też o podróżach i codzienności takiej, jaka jest – bez lukru, filtrów i internetowych mądrości.

Dzielę się własnymi doświadczeniami, przemyśleniami i obserwacjami. Testuję na sobie, wyciągam wnioski i mówię wprost – czasem na serio, czasem z humorem, ale zawsze szczerze.

Od zawsze kochałam Carrie Bradshaw i Bridget Jones. Myślę, że jest ich we mnie nawet nie mała dawka. 

Jeśli masz podobne życie i, co najważniejsze, dystans do niego i siebie – jesteś w dobrym miejscu.

Zapraszam Cię do mojego świata i zapisków z codzienności. 

Na mojej stronie poza pamiętnikiem znajdziesz również moje e-booki poradnikowe.

Zachęcam Cię do lektury i korzystania 🙂

 

Doris Everyday

Kilka faktów o mnie, które mogą Cię zaskoczyć

i które sprawią, że od razu poczujesz się tu jak u siebie!

W każdą sobotę od 6:00 rano gotuję rosół. To guilty pleasure mojego psa. Najpierw budzi mnie skoro świt, potem nadzoruje cały proces, jak szef kuchni. Na końcu zjada kurczaka z warzywami z wywaru i idzie spać… A ja zostaję w oparach rosołu i zastanawiam się, co zrobić z tak wcześnie rozpoczętym dniem. Kocham ten czas 🙂

Nie cierpię widoku ochlapanej wodą, mydłem czy pastą do zębów umywalki. Jestem na tyle stuknięta, że wycieram ją jeszcze w trakcie mycia rąk, czy zębów. Jedną ręką wykonuję zabieg higieniczny, a drugą płuczę i poleruję umywalkę. Złapałam się nawet na tym, że robię to, będąc u kogoś z wizytą, w łazience w pracy, czy w hotelu :-). 

Potrafię pójść do sklepu po jedną rzecz – prawie zawsze są to jajka. Wchodzę z misją i planem, a po drodze do koszyka lądują pomidory, przekąski, coś „na spróbowanie”… Wracam do domu z siedmioma rzeczami, a jajek… oczywiście brak. Nie wiem czemu – chyba zostawiam je na koniec, żeby ich nie zgnieść innymi zakupami. Finalnie ich  nie zgniatam, skoro całe i zdrowe zostają w sklepie 🙂

Jestem fanatyczką porządku… ale w szafie mam zawsze bajzel. Nie potrafię za żadne skarby utrzymać tam ładu. To pewnie z dzieciństwa – miałam jedną małą szafę i wszystko trzeba było upychać na ścisk, żeby drzwi się zamknęły. Że ubrania wychodziły potem z niej, jak psu z gardła wymięte? No cóż… Dziś nie jest inaczej 😉

Jestem recydywistką w gubieniu rzeczy. Zwłaszcza telefonu. Statystycznie – raz na kwartał. Zostawiłam go w taksówce w Tajlandii, na Stadionie Narodowym po koncercie Imagine Dragons, na ławce w parku… Dużego iPada (12,9 cala !) porzuciłam w knajpie w Hiszpanii oraz na bieżni w siłowni (tak, zeszłam bez niego). Najlepsze? Zawsze wszystko do mnie wracało. Więc jak ja mam mieć z tego jakąkolwiek nauczkę?

Zawsze zaczynam dietę…  od poniedziałku. Jeśli poniedziałek minie — trudno, zaczynam od kolejnego. Mam tak od momentu, kiedy pierwszy raz w życiu postanowiłam się odchudzać. Czyli chyba od … 8 klasy? 

W mojej głowie zawsze istniała też teoria, że łatwiej schudnę, jeśli „będzie z czego”. Logika? Dyskusyjna. Konsekwencja? Jeszcze bardziej. Ale za to konsekwentnie czekam na ten idealny poniedziałek.

„Powszechnie znaną prawdą jest, że gdy jedna część twojego życia zaczyna się układać, inna rozpada się w spektakularny sposób”.

Helen Fielding, Dziennik Bridget Jones

Ostatnio opublikowane:

Miło Cię tu gościć!
Masz jakieś pytania?
Blank Form (#3)
Przewijanie do góry